Hej, jeszcze jestem.
Wiecie, że niedługo będę miała urodziny? Teraz już tak! Stuknie mi okrągłe 19, a problemów tylko przybywa. Każdego dnia wstaję z coraz większym trudem, uśmiecham się do klientów w pracy, przyjaciołom mówię, że wszystko gra... Ale nie wiem ile wytrzymam, ciągle płacze, prawie bez powodu. Co gorsze, zdrowie mi szwankuje, jestem w szpitalu przynajmniej dwa razy w tygodniu, opłacam z własnej kieszeni, bo przecież nie jestem ubezpieczona. Ehh a chciałam, żeby szybko to się skończyło, ale chyba to na nic. Poza tym nadal ją kocham, rok, dwa, a ja nadal tylko myślę... Naprawdę nie mam ochoty żyć.
Pamiętnik samobójcy
czwartek, 7 grudnia 2017
poniedziałek, 16 października 2017
Żyję... Jeszcze
I znowu ta jesień. Nie bez powodu mówi się, że jest melancholijna, czy też tam depresyjna. Coraz trudniej jest mi wstawać z łóżka, zaczynam myśleć o tym, że gdybym się jednak zabiła nie byłoby trudności. Żadnych. Przynajmniej dla mnie. Naprawdę już nie mam na nic siły, żyję z dnia na dzień, a wszystko wygląda tak samo. Wstać, łazienka, ubrać się, wyjść, praca, dom, spać, wstać, umyć się, zjeść, spać. I tak codziennie, dzień w dzień, tydzień po tygodniu. Nuży mnie to. Nawet już pisanie tutaj nie daje mi satysfakcji.
wtorek, 15 sierpnia 2017
Coś co bardzo boli
20:01
Wiecie jak to jest się narzucać? Być irytującym? Ja właśnie taka jestem. Ludzie mnie odrzucają, a ja dalej uparcie za nimi idę, nawet jeśli mówią, że mam ich zostawić to ja tego nie robię. Nie zawsze to jest dobre, bo wiadomo, że często z powierzchownych powodów mamy kogoś dość. Jednak jeśli ktoś jest sam, nie ma nikogo, to dlaczego miałabym go zostawić? Nawet, kiedy mówi, że chce być sam, to nikt na samotność nie zasługuje. To boli. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że w piekle wcale nie było diabłów, tortur i gotujących kotłów, chociaż wiem, że to nie do końca prawda. W piekle nie było nic. Po prostu pustka, było się samemu. Taka wizja. Czy to mogło być prawdziwe? Ludzie tak bardzo boją się samotności, że tak mogli postrzegać piekło? Samotność jako najgorszą karę? Być może, bo każdy wie, że samotność jest bolesna.
20:17
Wiecie jak to jest się narzucać? Być irytującym? Ja właśnie taka jestem. Ludzie mnie odrzucają, a ja dalej uparcie za nimi idę, nawet jeśli mówią, że mam ich zostawić to ja tego nie robię. Nie zawsze to jest dobre, bo wiadomo, że często z powierzchownych powodów mamy kogoś dość. Jednak jeśli ktoś jest sam, nie ma nikogo, to dlaczego miałabym go zostawić? Nawet, kiedy mówi, że chce być sam, to nikt na samotność nie zasługuje. To boli. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że w piekle wcale nie było diabłów, tortur i gotujących kotłów, chociaż wiem, że to nie do końca prawda. W piekle nie było nic. Po prostu pustka, było się samemu. Taka wizja. Czy to mogło być prawdziwe? Ludzie tak bardzo boją się samotności, że tak mogli postrzegać piekło? Samotność jako najgorszą karę? Być może, bo każdy wie, że samotność jest bolesna.
20:17
sobota, 5 sierpnia 2017
Yeah! Wróciłam
19:32
Hej... Przez ostatnie dni nie czułam się najlepiej, a właściwie do nadal jest źle. Nie zdałam matury z matmy. Nawet nie wiecie jaki to był ból, co z tego, że angielski poszedł im na prawie 90%, wszystko inne zdałam, a przez tą durną matmę... Ugh. Dla was może to nic, myślicie, że macie gorzej, ale ja wam coś powiem. Nie powinno się robić kategorii problemów, to że jednej osobie zmarł ktoś bliski, a drugiej ktoś dał kosza, nic nie znaczy. Każdy może odczuwać ból na swój sposób i nie można traktować problemów lekceważąco. Typowy przypadek, dziecku spadł lód, więc te zaczyna płakać, krzyczeć, robi z tego wielką dramę, czy ktoś się z tego zacznie śmiać? Będzie mówił: ej tamten gościu jeździ na wózku, on ma gorzej. Nie, to dziecko i tłumaczy mu się wszystko dokładnie. Wewnątrz też jesteśmy dziećmi i dlatego większość problemów jest straszna, nawet jeśli są one pozornie małe. Pamiętajcie, że inni patrzą na to inaczej.
Poza tym co jeszcze... FRIENDZONE. Taaaak, to też jest ból. Wiecie... Osoba, którą kochacie, nigdy nie będzie między wami czegoś więcej niż przyjaźń.
Powiedział "bo jeszcze się we mnie zakochasz haha" a ja stwierdziłam "w tobie? Haha weź przestań" bo na to już za późno. Zakochałam się półtora roku temu i od tamtej pory nie mogę myśleć o nikim innym. Używam ludzi, jak plastrów na moje serce, bo nikogo tak naprawdę nie pokochałam, próbowałam, ale nie mogłam. Przez cały czas w mojej głowie jest ta osoba, jej zapach, uśmiech, oczy... Nie mogę się tego pozbyć i czuję, że nigdy tego nie zrobię. Wmawiam sobie, że to nic takiego, że ja jestem szczęśliwa, gdy on jest. Skoro patrzy na kogoś innego, tak jak ja na niego, to muszę to wytrzymać. Jest mi ciężko, bardzo ciężko. Mówi o tym, jak nie może płakać, jak boli to w środku, a ja mogę tylko przytulić, mimo że chciałabym pocałować i nigdy już nie puścić, ale boję się, że odejdzie, zostawi mnie i nie będę mogła cię nawet dotknąć.
Wyjaśnijmy sobie jedną kwestię. Byliśmy razem, ale nie wyszło... To nie tak, że on nie wie. Wie, a ja udaję, że miłość już minęła, bo inaczej by mnie zostawił.
Ehhh matura, studia, miłość, praca, życie, jakie to wszystko trudne >,<
20:08
Hej... Przez ostatnie dni nie czułam się najlepiej, a właściwie do nadal jest źle. Nie zdałam matury z matmy. Nawet nie wiecie jaki to był ból, co z tego, że angielski poszedł im na prawie 90%, wszystko inne zdałam, a przez tą durną matmę... Ugh. Dla was może to nic, myślicie, że macie gorzej, ale ja wam coś powiem. Nie powinno się robić kategorii problemów, to że jednej osobie zmarł ktoś bliski, a drugiej ktoś dał kosza, nic nie znaczy. Każdy może odczuwać ból na swój sposób i nie można traktować problemów lekceważąco. Typowy przypadek, dziecku spadł lód, więc te zaczyna płakać, krzyczeć, robi z tego wielką dramę, czy ktoś się z tego zacznie śmiać? Będzie mówił: ej tamten gościu jeździ na wózku, on ma gorzej. Nie, to dziecko i tłumaczy mu się wszystko dokładnie. Wewnątrz też jesteśmy dziećmi i dlatego większość problemów jest straszna, nawet jeśli są one pozornie małe. Pamiętajcie, że inni patrzą na to inaczej.
Poza tym co jeszcze... FRIENDZONE. Taaaak, to też jest ból. Wiecie... Osoba, którą kochacie, nigdy nie będzie między wami czegoś więcej niż przyjaźń.
Powiedział "bo jeszcze się we mnie zakochasz haha" a ja stwierdziłam "w tobie? Haha weź przestań" bo na to już za późno. Zakochałam się półtora roku temu i od tamtej pory nie mogę myśleć o nikim innym. Używam ludzi, jak plastrów na moje serce, bo nikogo tak naprawdę nie pokochałam, próbowałam, ale nie mogłam. Przez cały czas w mojej głowie jest ta osoba, jej zapach, uśmiech, oczy... Nie mogę się tego pozbyć i czuję, że nigdy tego nie zrobię. Wmawiam sobie, że to nic takiego, że ja jestem szczęśliwa, gdy on jest. Skoro patrzy na kogoś innego, tak jak ja na niego, to muszę to wytrzymać. Jest mi ciężko, bardzo ciężko. Mówi o tym, jak nie może płakać, jak boli to w środku, a ja mogę tylko przytulić, mimo że chciałabym pocałować i nigdy już nie puścić, ale boję się, że odejdzie, zostawi mnie i nie będę mogła cię nawet dotknąć.
Wyjaśnijmy sobie jedną kwestię. Byliśmy razem, ale nie wyszło... To nie tak, że on nie wie. Wie, a ja udaję, że miłość już minęła, bo inaczej by mnie zostawił.
Ehhh matura, studia, miłość, praca, życie, jakie to wszystko trudne >,<
20:08
środa, 21 czerwca 2017
Co by było gdyby?
00:38
Znowu nocka, leżę już w moim kochanym łóżeczku, a w drugiej zakładce mam otwarty 13 odcinek Pamiętników wampirów. Może się wydawać, że wieczór idealny, ale... Właśnie. Zawsze musi pojawić się jakieś "ale".
Zgaduję, a raczej jestem prawie pewna, że najwięcej myśli przychodzi wam do głowy wieczorami, czy też nocami. Wtedy człowiek zaczyna głębokie przemyślenia. Ja też tak mam, a najgorsze jest właśnie to: co by było gdyby? Myślę, analizuję, co by się stało gdybym postąpiła inaczej, a nie tak... To wszystko jest dla mnie takie straszne. Może gdyby nie podjęte przeze mnie decyzje, nie było by mnie tutaj, nie pisałabym tego. I widzicie? Znowu zastanawianie się nad tym.
Żałuję wielu rzeczy, które zrobiłam. Większość mówi "zostaw przeszłość, skup się na tym co tu i teraz" itp. jednak dla mnie nie można zapominać o przeszłości. Jak mamy uczyć się na błędach, gdy mamy je zapomnieć? Należy pamiętać przeszłość, nie nią żyć. Nie powinno się jej rozpamiętywać, grzebać, ale nie wolno zapomnieć. Wiadomo, że nie zapomnimy tego co nas zraniło...
W każdym razie gdybanie i martwienie się nad tym co było, nic nie da. Dlatego żyję teraz, tu i teraz, jednak pamiętając o wczorajszych błędach.
00:48
Znowu nocka, leżę już w moim kochanym łóżeczku, a w drugiej zakładce mam otwarty 13 odcinek Pamiętników wampirów. Może się wydawać, że wieczór idealny, ale... Właśnie. Zawsze musi pojawić się jakieś "ale".
Zgaduję, a raczej jestem prawie pewna, że najwięcej myśli przychodzi wam do głowy wieczorami, czy też nocami. Wtedy człowiek zaczyna głębokie przemyślenia. Ja też tak mam, a najgorsze jest właśnie to: co by było gdyby? Myślę, analizuję, co by się stało gdybym postąpiła inaczej, a nie tak... To wszystko jest dla mnie takie straszne. Może gdyby nie podjęte przeze mnie decyzje, nie było by mnie tutaj, nie pisałabym tego. I widzicie? Znowu zastanawianie się nad tym.
Żałuję wielu rzeczy, które zrobiłam. Większość mówi "zostaw przeszłość, skup się na tym co tu i teraz" itp. jednak dla mnie nie można zapominać o przeszłości. Jak mamy uczyć się na błędach, gdy mamy je zapomnieć? Należy pamiętać przeszłość, nie nią żyć. Nie powinno się jej rozpamiętywać, grzebać, ale nie wolno zapomnieć. Wiadomo, że nie zapomnimy tego co nas zraniło...
W każdym razie gdybanie i martwienie się nad tym co było, nic nie da. Dlatego żyję teraz, tu i teraz, jednak pamiętając o wczorajszych błędach.
00:48
czwartek, 15 czerwca 2017
Oczy nie kłamią? Phi, brednie!
11:32
Ludzie mówią o oczach różne rzeczy, że to zwierciadła duszy, że w nich można odnaleźć prawdę i różne takie. Jednak czasami i to jest nie prawdą. Nie było tak, że nie raz przejechaliście się na "prawdziwych" przyjaciołach, kimś komu ufaliście? Mówiliście tej osobie wszystko, patrzyliście sobie w oczy, wiedząc że zawsze będzie tak jak teraz. To był błąd, nikomu nie można ufać w 100% bo nie wiecie jak to może się skończyć. Nawet małżeństwa po 20 latach potrafią się rozpaść, więc co dopiero przyjaźnie.
To samo się tyczy zakochania. Patrząc w oczy mówicie "kocham cię", również to słyszycie, ale to może się okazać jedną wielką ściemą.
W tym świecie już na nikogo nie można liczyć, ani na rodzinę, przyjaciół, drugą połówkę, psychologa, nauczyciela. Nikt w tym świecie nie jest prawdziwy.
11:51
Ludzie mówią o oczach różne rzeczy, że to zwierciadła duszy, że w nich można odnaleźć prawdę i różne takie. Jednak czasami i to jest nie prawdą. Nie było tak, że nie raz przejechaliście się na "prawdziwych" przyjaciołach, kimś komu ufaliście? Mówiliście tej osobie wszystko, patrzyliście sobie w oczy, wiedząc że zawsze będzie tak jak teraz. To był błąd, nikomu nie można ufać w 100% bo nie wiecie jak to może się skończyć. Nawet małżeństwa po 20 latach potrafią się rozpaść, więc co dopiero przyjaźnie.
To samo się tyczy zakochania. Patrząc w oczy mówicie "kocham cię", również to słyszycie, ale to może się okazać jedną wielką ściemą.
W tym świecie już na nikogo nie można liczyć, ani na rodzinę, przyjaciół, drugą połówkę, psychologa, nauczyciela. Nikt w tym świecie nie jest prawdziwy.
11:51
poniedziałek, 12 czerwca 2017
Mimo przeciwności losu
20:24
Dziś wyjątkowo wcześnie, bo zaczęłam pierwsze zmiany w pracy, więc mam trochę czasu.
Tego wieczoru na przemian śmiałam się i płakałam. To jest dziwne, jak ludzie potrafią się zmienić. Ktoś kto był dla mnie kiedyś bardzo ważny, nie wyobrażałam sobie życia bez tej osoby, teraz darzy mnie nienawiścią. Na każdym kroku każe mi spierdalać, a jej słowa są przesycone takim jadem. To straszne. Doprowadziło mnie to takiego stanu, że właśnie na początku płakałam, a potem się śmiałam... Przez łzy. To wszystko jest takie trudne, bo chodzi o to, że ta osoba nie chce mieć ze mną nic wspólnego, a ja się jej cholernie narzucam, szukam kontaktu, bo bez niej czuję się jak bez tlenu. To nie jest miłość, to jest wielka potrzeba jej bliskości i po prostu obecności.
Nie można robić tak jak ja, nie można być mną. Ta osoba najchętniej zadźgałaby mnie, a ja się tak bardzo starałam. Nadal staram, jednak nie wiem co takiego robię źle. Ale mimo przeciwności losu będę starać się dalej i tylko śmierć mnie powstrzyma.
20:37
Dziś wyjątkowo wcześnie, bo zaczęłam pierwsze zmiany w pracy, więc mam trochę czasu.
Tego wieczoru na przemian śmiałam się i płakałam. To jest dziwne, jak ludzie potrafią się zmienić. Ktoś kto był dla mnie kiedyś bardzo ważny, nie wyobrażałam sobie życia bez tej osoby, teraz darzy mnie nienawiścią. Na każdym kroku każe mi spierdalać, a jej słowa są przesycone takim jadem. To straszne. Doprowadziło mnie to takiego stanu, że właśnie na początku płakałam, a potem się śmiałam... Przez łzy. To wszystko jest takie trudne, bo chodzi o to, że ta osoba nie chce mieć ze mną nic wspólnego, a ja się jej cholernie narzucam, szukam kontaktu, bo bez niej czuję się jak bez tlenu. To nie jest miłość, to jest wielka potrzeba jej bliskości i po prostu obecności.
Nie można robić tak jak ja, nie można być mną. Ta osoba najchętniej zadźgałaby mnie, a ja się tak bardzo starałam. Nadal staram, jednak nie wiem co takiego robię źle. Ale mimo przeciwności losu będę starać się dalej i tylko śmierć mnie powstrzyma.
20:37
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)