poniedziałek, 12 czerwca 2017

Mimo przeciwności losu

20:24
Dziś wyjątkowo wcześnie, bo zaczęłam pierwsze zmiany w pracy, więc mam trochę czasu.
Tego wieczoru na przemian śmiałam się i płakałam. To jest dziwne, jak ludzie potrafią się zmienić. Ktoś kto był dla mnie kiedyś bardzo ważny, nie wyobrażałam sobie życia bez tej osoby, teraz darzy mnie nienawiścią. Na każdym kroku każe mi spierdalać, a jej słowa są przesycone takim jadem. To straszne. Doprowadziło mnie to takiego stanu, że właśnie na początku płakałam, a potem się śmiałam... Przez łzy. To wszystko jest takie trudne, bo chodzi o to, że ta osoba nie chce mieć ze mną nic wspólnego, a ja się jej cholernie narzucam, szukam kontaktu, bo bez niej czuję się jak bez tlenu. To nie jest miłość, to jest wielka potrzeba jej bliskości i po prostu obecności.
Nie można robić tak jak ja, nie można być mną. Ta osoba najchętniej zadźgałaby mnie, a ja się tak bardzo starałam. Nadal staram, jednak nie wiem co takiego robię źle. Ale mimo przeciwności losu będę starać się dalej i tylko śmierć mnie powstrzyma.
20:37

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz